wystawa Down Town

Film „Downtown” – Miasto Downów – oczami zakątkowicza

Na stronie Oiko Petersena (autora fotografii do Downtown Collection) jest zwiastun filmu „Downtown”  A my (Groszki dwa) byliśmy dzisiaj na premierze w warszawskim „Muranowie”.

Jadąc metrem z Bielan do stacji Ratusz-Arsenał trochę się bałem, że się wynudzę (taki ze mnie pesymista) – zwłaszcza iż poprzedniego dnia byliśmy ze znajomymi na „Braciach Karamazow” Petera Zelenky – wyjątkowym filmie, który pobudził resztki moich szarych komórek do procesów myślowych. Może właśnie dlatego się nie wynudziłem…

Ale do rzeczy – gdyż coś wewnątrz dopinguje mnie aby napisać na Zakątku co (i w jaki sposób) zobaczyłem. „Downtown” można odczytać jako dokumentalną etiudę młodych adeptów sztuki filmowej. Etiudę pokazującą historię powstania „Downtown Collection” od pierwszego pomysłu Oiko, poprzez przekonywanie rodziców Downów, fazę realizacji, aż po finalny bankiet z udziałem m.in. Pani Prezydentowej. Jednak, może trochę na skutek wspomnianych wcześniej „Braci Karamazow” Petera Zelenky, widzę film jako „pudełko w pudełku” – autonomiczne dzieło, w którym inne dzieło gra własną (równie autonomiczną) rolę.

Dla mnie pierwszą warstwą sztuki są same fotografie, które możemy zobaczyć np. w kalendarzu, na wystawie, w internecie… Są to bez wątpienia przepiękne dzieła, które nabierają dodatkowego znaczenia gdy dowiadujemy się, że ich autor ma siostrzeńca z zespołem Downa. Drugą warstwą sztuki jest sam proces powstawania fotografii. Stroje, stylizacja, makijaże, scenerie… A także rozmowy z „aktorami” czy „modelami”. Oraz same sesje zdjęciowe, które w wykonaniu znanych nam przecież Downów, są prawdziwymi spektaklami. Hip-hop Natalii naprawdę wciska w fotel, wdzięczny pląs Eweliny niesamowicie porusza serce, a widok Julki na scenie pokrytej kwiatami chwyta „za gardło” z mocą …

Trzecią warstwą jest sama opowieść – historia opowiedziana w filmie. Ta opowieść mogła by spokojnie wypełnić książkę. Jest na dzień dzisiejszy opowieścią unikalną. Nie znam drugiego takie wydarzenia, które by w równie pełny sposób nobilitowały świat Downów jako świat lepszy niż nasza rzeczywistość. Oiko podchodzi do „aktorów” z miłością. Cieszy się z obcowania z Downami. Tańczy z dziewczynami, przytula chłopaków, rozmawia, negocjuje… Traktuje poważnie! Widzę że downtown to nie jest dla Niego „terra incognita”. Jakby to współcześnie ktoś powiedział – „SZACUNEK”.

Dochodzimy do zewnętrznego opakowania – samego filmu. Nie jestem specjalistą krytyki filmowej, a gusta mam chyba trochę niedzisiejsze, więc to co napiszę jest bardzo (ale to bardzo) subiektywne. Film ma tempo, pokazuje co ważne i nie boi się śmiechu. Kamera wchodzi do mieszkań, rozmawia z Downami, przechodzi nawet w ręce „aktorki” i pokazuje kilkanaście sekund jej oczami. Pewnie ktoś będzie się czepiał… Ale dla mnie sama warstwa obrazu filmowego jest fenomenalna. Pokazuje piękno i brzydotę, ułomność i doskonałość, szczęście i smutek. Mam kilka ulubionych obrazów filmowych, które mogę oglądać wiele razy (np. Piknik pod wiszącą skałą, Sanatorium pod klepsydrą, Stalker, Bullit) właśnie ze względu na piękno obrazu. Na „Downtown” chcę pójść jeszcze raz, a potem stanę na głowie żeby mieć go na DVD. A – bym zapomniał – muzyka… „Chomiczówka, Chomiczówka” wgryza się w głowę!

A ponad samą sztuką – warto usłyszeć kilka zdań Ewy Suchcickiej na otwarciu wystawy. Warto posłuchać Daniela przemawiającego do Pani Prezydentowej. Warto zobaczyć oczy Oiko Petersena, którymi zachwyca się Ewelina i usłyszeć pochwałę cierpliwości w wykonaniu Adama. Ponad sztuką jest też fakt, że najprawdopodobniej nie mielibyśmy ani „Downtown Collection”, ani „Downtown”, gdyby nie siostrzeniec Oiko… Coś w tym jest, że dopiero bliskie spotkanie (takie naprawdę bliskie, aż do bólu) otwiera oczy i budzi wrażliwość.

Wybaczcie – kochani Zakątkowicze – że się tak rozpisałem, ale film naprawdę wielki, unikalny w skali Polski (jak samo wydarzenie) i w dodatku ogląda się go z emocjami.

autor: grOszek

 

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.